różne…

maj 22, 2007

No! Długo nie było nowych wpisów. Bywa

Byliśmy z Anią na targach książki w Warszawie. Wyjazd owocny i udany.

Pozdrowienia dla miłościwie się nami opiekujących ;)

Anna Brzezińska: “Plewy na Wietrze” oraz “Żmijowa Harfa” to do czytania polecam, bo choć język może nie najłatwiejszy i styl narracji przyciężkawy, to historia rozległa, wielowątkowa i pełna rozmachu. A to lubimy, oj tak.

Do słuchania – Neotropic “15 Levels of Magnification”. Nie będę nic mówić, po prostu posłuchajcie. Ja zarzynam na okrągło.

No i wziąłem się za pisanie. W KOŃCU. Powstał krótki short do “Jeju” #5 (rysuje Piotrek Nowacki),  skończyłem również prolog scenariusza albumu dla Marka Lachowicza.

Tymczasem ukazała się nowa :Esensja: a w środku masa różnych ciekawych tekstów i nie tylko. Np. komiks “Winda” z rysunkami Tkachoza – Mikołaja Tkacza – szefa zina Maszin i z moim scenariuszem. Historyjki o tym bohaterze się piszą i złożymy je w ładny albumik. Inną będziecie mogli przeczytać w najnowszym, piątym “Jeju”.

I uwierzcie albo nie, nie mogę się doczekać filmu z transformersami. Jako mały szczyl uwielbiałem te zabawki. I teraz jak zobaczyłem trailer to mi się łezka w oku zakręciła. Uch! Uwielbiam wielkie roboty (ale raczej w wydaniu amerykańskim;)).

A kutura gniewu ma teraz wydać komiks A.L.I.E.E.N Lewisa Trondheima. To może być mocna rzecz. Ostatnio przeczytałem 3 albumy “Przygód Mikołajka”, do których to Trondheim pisał scenariusze a rysował bodajże Mathieu. Wydał to u nas Motopol. Świetne komiksy Polecam.

Pitupitu a robota czeka. Włączam Neotropic i siadam z powrotem do scenariusza…

Do następnego!

Dużo pracy i w ogóle…

kwiecień 15, 2007

No, niestety wchłonął mnie wir pracy znów. Na szczęście nie tyle mojej pracy zarobkowej (choć też), ale i twórczej. Piszę bojowo (na razie w zeszycie a nie na kompie) scenariusz Dla Marka L.! Ha! W końcu!

No i trochę fotek pocykałem różnych

takie o np.:

www.digart.pl/zoom/783396/kolkowe.html

Tymczasem ukazał się nowy numer “Esensji” www.esensja.pl

z działem komiksowym pod moim kierownictwem. Chyba fajnie to wyszło…

Udało się!!!

marzec 26, 2007

UL odpimpowane. Poszło do Ani, ona naniesie swoje poprawki. Potem dostaną to nasi pierwsi-recenzenci-beta-testerzy.

Teraz biorę się za dwa scenarki do JEJU – magazynu pod kierownictwem Tomka Asu Pastuszki (paski.org)

Tymczasem jest nowy odcinek SofasurferZ
http://www.centrumtransformator.pl/komiks.php

Dziś tak o wszystkim będzie po trochu.

Ja generalnie jestem dość mocno opóźniony w kontestowaniu popkultury. Nie ściągam filmów przez net (bo jestem komputerowo niekumaty i po prostu nie umiem) więc nie jestem z nimi na bieżąco.

Ostatnio obejrzałem o mojej siostry “Wzgórze nadziei”. Rąbnął mnie w czoło ten film po prostu. Przede wszystkim historią – opartą na dość popularnym motywie. Powrót do domu. Już się Odys włóczył po świecie, a teraz Jude Law, wcielający się w rolę małomównego Inmana. Chłopaka z połudowniowych stanów, walczącego w wojnie secesyjnej i dezerterującego z oddziałów konfederackich. Tematem filmu jest więc jego droga do ukochanej kobiety, pełna przerażających scen,  ludzkiego okrucieństwa, rozpaczy ale i dobroci. Podczas wojny ludzie robią to czego normalnie nigdy by nie zrobili. Brakuje hamulców moralnych. Doświadcza i uczestniczy w tym Inman, ale i jego wybranka Ada grana przez Nicole Kidman. Daleko za linią frontu również dochodzi do masy przerażających bezeceństw. Bolesne.

 Ten film to popis gry aktorskiej. Law, Kidman i Zellweger grają kocertowo. Zwłaszcza ta trzecia. Dodatkowo główny zły (Ray Winstone) - pamiętacie angielski serial o Robin Hoodzie z Michaelem Praedem?  Grał tam wiecznie zapijaczonego Willa Scarleta. Rewelacyjny aktor.

No i role epizodyczne. Giovanni Ribisi (mój ulubiony aktor – jak zwykle genialny!), Cillian Murphy, czy Nathalie Portman. Każdy ma swoje pięć minut. I naogół świetnie je wykorzystuje.

No i jeszcze Jack White się pojawia z zespołu The White Stripes.  To ci dopiero!

Dawno żaden film tak mną nie wstrząsnął. Jest zarówno piękny jak i straszny. Pokazuje do czego potrafią posunąć się ludzie, gdy nie czują nad sobą karzącej ręki. Pokazuje też siłę miłości i przyjaźni.

Polecam. Warto!

Przeczytałem również antologię rodzimych webkomiksiarzy “Kolektyw”. Nie jest bombowo, ale i nie jest tragicznie. Czuć, że autorzy nie są jeszcze przyzwyczajeni do robienia dłuższych historii. Jest kilka perełek – Stachanowiec (http://stachanowiec.blogspot.com/), komiks Godaia i au, czy rysunki niejakiego Dodgersa. Jest kilka porażek…

Więcej wkrótce w Esensji (http://www.esensja.pl). Będzie taki mini blok webkomiksowy. Bo chyba mój (i Roberta) cykl PKI przekształci się w coś więcej. Zobaczymy. 

Tymczasem siedzę cały czas i pimpuję UL. Już kończę powoli. W poniedziałek biorę się za coś nowego. W sumie nowego-starego. Jeśli ktoś pamięta moją historię z MFK zrobioną wespół w zespół z Markiem Lachowiczem (http://www.blog.czlowiekparoovka.pl/) to nieśmiało powiem, ze to ten temat będę gryzł przez najbliższy czas…

 No i jeszcze te opowiadanka dla dzieci, które ilustruje Ania Miśkiewicz. Powoli się pomysły układają w głowie.

A potem (czyli za jakieś dwa miesiące pewnie – wliczając bezproduktywne przerwy poświęcone na odreagowanie) TATARZY! Bo jak się za to nie wezmę, to mnie Marek Turek zabije, wcześniej połamie kołem, poprzypala żelazkiem i takie tam.

No i Paronomazja – następne części. Powoli noszę się z zamiarem wrócenia do tego projektu po okresie zniechęcenia. Jak mnie już Taurus wywołał do tablicy na WSK to trzeba coś zrobić.

Ale! Pożyjemy, zobaczymy!

Tymczasem.

Unwritten letters pimping

marzec 20, 2007

Tak jak obiecałem kilku osobom, poprawiam scenariusz albumu o tajemniczym tytule “Unwritten letters”. W poprawkach doszedłem do 45 strony. Nieźle mi idzie w sumie.

Ale też jestem troche przerażony ilością byków różnistych, jakie są w pierwszej wersji tego scenariusza*.

Te 2 miesiące odpoczynku od tej historii dobrze zrobiły. Mogę na to spojrzeć z dystansu.

No i pimpuję.

Dla niewtajemniczonych linek do jednej z plansz:

http://www.digart.pl/zoom/609707/page1.html

Rysuje oczywiście niezastąpiona Ania “gouge” Miśkiewicz

* Trochę koloryzuję. Wcale tak dużo tych byków nie ma ;)