Trolejbus!

marzec 24, 2007

http://www.relaz.pl/art-market-proj.php?id=218

zobaczcie sobie. Szort jaki zrobiłem wspólnie z Maciejem Pałką – http://maciejpalka.blogspot.com/

Brał udział w kilku konkursach (i nic nie zwojował). Ponoć za chwilę ma być opublikowany w jakiejś antologii w Stanach. Ale to Maciej załatwiał i mi nie powiedział dokładnie w jakiej.

Więc pewnie w najbliższym czasie przedstawiciele Vertigo, Dark Horse’a i innych takich będą się zabijać o nasze komiksy.

HEHEHEHEHE
dzisiaj jakiś taki głupkowaty nastrój mam

Ok UL pimping Proceed.

Dziś tak o wszystkim będzie po trochu.

Ja generalnie jestem dość mocno opóźniony w kontestowaniu popkultury. Nie ściągam filmów przez net (bo jestem komputerowo niekumaty i po prostu nie umiem) więc nie jestem z nimi na bieżąco.

Ostatnio obejrzałem o mojej siostry “Wzgórze nadziei”. Rąbnął mnie w czoło ten film po prostu. Przede wszystkim historią – opartą na dość popularnym motywie. Powrót do domu. Już się Odys włóczył po świecie, a teraz Jude Law, wcielający się w rolę małomównego Inmana. Chłopaka z połudowniowych stanów, walczącego w wojnie secesyjnej i dezerterującego z oddziałów konfederackich. Tematem filmu jest więc jego droga do ukochanej kobiety, pełna przerażających scen,  ludzkiego okrucieństwa, rozpaczy ale i dobroci. Podczas wojny ludzie robią to czego normalnie nigdy by nie zrobili. Brakuje hamulców moralnych. Doświadcza i uczestniczy w tym Inman, ale i jego wybranka Ada grana przez Nicole Kidman. Daleko za linią frontu również dochodzi do masy przerażających bezeceństw. Bolesne.

 Ten film to popis gry aktorskiej. Law, Kidman i Zellweger grają kocertowo. Zwłaszcza ta trzecia. Dodatkowo główny zły (Ray Winstone) - pamiętacie angielski serial o Robin Hoodzie z Michaelem Praedem?  Grał tam wiecznie zapijaczonego Willa Scarleta. Rewelacyjny aktor.

No i role epizodyczne. Giovanni Ribisi (mój ulubiony aktor – jak zwykle genialny!), Cillian Murphy, czy Nathalie Portman. Każdy ma swoje pięć minut. I naogół świetnie je wykorzystuje.

No i jeszcze Jack White się pojawia z zespołu The White Stripes.  To ci dopiero!

Dawno żaden film tak mną nie wstrząsnął. Jest zarówno piękny jak i straszny. Pokazuje do czego potrafią posunąć się ludzie, gdy nie czują nad sobą karzącej ręki. Pokazuje też siłę miłości i przyjaźni.

Polecam. Warto!

Przeczytałem również antologię rodzimych webkomiksiarzy “Kolektyw”. Nie jest bombowo, ale i nie jest tragicznie. Czuć, że autorzy nie są jeszcze przyzwyczajeni do robienia dłuższych historii. Jest kilka perełek – Stachanowiec (http://stachanowiec.blogspot.com/), komiks Godaia i au, czy rysunki niejakiego Dodgersa. Jest kilka porażek…

Więcej wkrótce w Esensji (http://www.esensja.pl). Będzie taki mini blok webkomiksowy. Bo chyba mój (i Roberta) cykl PKI przekształci się w coś więcej. Zobaczymy. 

Tymczasem siedzę cały czas i pimpuję UL. Już kończę powoli. W poniedziałek biorę się za coś nowego. W sumie nowego-starego. Jeśli ktoś pamięta moją historię z MFK zrobioną wespół w zespół z Markiem Lachowiczem (http://www.blog.czlowiekparoovka.pl/) to nieśmiało powiem, ze to ten temat będę gryzł przez najbliższy czas…

 No i jeszcze te opowiadanka dla dzieci, które ilustruje Ania Miśkiewicz. Powoli się pomysły układają w głowie.

A potem (czyli za jakieś dwa miesiące pewnie – wliczając bezproduktywne przerwy poświęcone na odreagowanie) TATARZY! Bo jak się za to nie wezmę, to mnie Marek Turek zabije, wcześniej połamie kołem, poprzypala żelazkiem i takie tam.

No i Paronomazja – następne części. Powoli noszę się z zamiarem wrócenia do tego projektu po okresie zniechęcenia. Jak mnie już Taurus wywołał do tablicy na WSK to trzeba coś zrobić.

Ale! Pożyjemy, zobaczymy!

Tymczasem.

Unwritten letters pimping

marzec 20, 2007

Tak jak obiecałem kilku osobom, poprawiam scenariusz albumu o tajemniczym tytule “Unwritten letters”. W poprawkach doszedłem do 45 strony. Nieźle mi idzie w sumie.

Ale też jestem troche przerażony ilością byków różnistych, jakie są w pierwszej wersji tego scenariusza*.

Te 2 miesiące odpoczynku od tej historii dobrze zrobiły. Mogę na to spojrzeć z dystansu.

No i pimpuję.

Dla niewtajemniczonych linek do jednej z plansz:

http://www.digart.pl/zoom/609707/page1.html

Rysuje oczywiście niezastąpiona Ania “gouge” Miśkiewicz

* Trochę koloryzuję. Wcale tak dużo tych byków nie ma ;)

WSK

marzec 19, 2007

Tak. Byłem na WSK – czyli warszawskich spotkaniach komiksowych. I mam bardzo mieszane uczucia. Organizacja spotkan do kitu. Jedno wielkie nieorozumienie. Brak prfesjonalizmu.  Organizatorzy zlekceważyli odwiedzających

Żenada.

 Na szczęście dzien uratowało kilka znajomych osób, z którymi udało się porozmawiać, wydębić rysunek itd.

No i mozliwość zakupu świetnych komiksów.

I tych mniej świetnych też.

Jak na razie przeczytałem kilka.

Szczerze polecam “Na szybko spisane” Śledzia. Świetny album. Przygnebiający, smutny prawdziwy. Pokazujący jak dzieci tłumaczą sobie sprawy których nie rozumieją. Super narysowany i opowiedziany.

“10 Bolesnych Operacji” Tego się nie da opowiedzieć, to trrzeba przeczytać. Spieszcie się bo nakład ograniczony. Szcześniak i Pałka w najwyższej formie!

O innych rzeczach niebawem.

I zdjęcia może jakieś zapodam.

Pozdrawiam też wszystkich, którzy narysowali nam małpy. Na emefku poprosimy Was o czołgi :D

Zmęczenie wiosną.

marzec 14, 2007

Bo wszyscy się obudzili i wariują. Urwanie głowy w pracy. Więc dziś tylko zdjęcie.

Trochę małe, ale tak musi być :)

małe jest piękne

terefere

009

Dla dzieci i nie tylko

marzec 12, 2007

Bylismy niedawno z Anią w Częstochowie i zaszliśmy do kina. Jako że to było w środku dnia, więc do wyboru były same filmy dla młodszych widzów. Wybraliśmy więc “Most do Terabithii” (zachęceni tekstem z ostatnich “Premier”). I bawiliśmy się całkiem nieźle. Bardzo przyjemny film, mądry, z momentami wesołymi ale i z przygnębiającymi. To film, który puściłbym swojemu dziecku (jakbym je miał) nie obawiając się, że zgłupieje.

Most do Terabithii

Co ciekawe “Most do Terabithii” w pewien sposób koresponduje z wydanym niedawno przez Kulturę Gniewu komiksem Saschy Hommera “Insekt”. I tu i tu poruszane są podobne wątki. Okrucieństwo dzieci. Fakt, że nie potrafią zrozumieć i zaakceptować czyjejś odmienności. I że jedyna ucieczką od od koszmarnego (dla niektórych) dzieciństwa jest fantazja. Jedni zamieniają się w superbohaterów, inni wymyślają sobie bajkową krainę. W filmie na szczęście nie ma przytłaczającej obecności świata fantazji, nie ma przeskoku w alternatywną rzeczywistość. Cały czas wiemy, że to czytsa gra wyobraźni.

“Most do Terabithii” pokazuje również jak ważne dla samotników jest znalezienie jednej jedynej pokrewnej duszy. Brzmi banalnie, na szczęście w filmie pokazane jest w uroczy i delikatny sposób.

“Insekt” gryzie temat troszkę z innej strony. Tu bohaterem nie jest wcale samotnik, ale dość popularny osobnik, który nagle zostaje zepchnięty na margines dziecięcej (czy też młodzieżowej)  społeczności. Napiętrzenie nagłej nienawiści rówieśników jest dość prerażające.  Jednocześnie, nie ma tu skupienia na samych interakcjach z innymi postaciami. Głównym tematem jest codzienność Pascala.  Pokazanie go jako jednostki niczym nie wyróżniającej się od pozostalych. Ale to i tak nie zmienia faktu, że nagle staje się napiętnowany. Do tego wszystkiego dochodza jeszcze bardzo ciekawe rysunki.

Insekt

Warto się zapoznać z tymi tytułami. Bo oba są naprawdę dobre.

Dodatkowym smaczkiem jest obecność w “Moście…” tego aktora który grał złego terminatora w T2…

Tyle, że teraz już zdziadział i zardzewiał :D     

Nowy odcinek serferów

marzec 11, 2007

http://www.centrumtransformator.pl/komiks.php

nowy odcinek, kiedyś zrobiliśmy go na konkurs na pasek komiksowy, który odbywał się na wraku, a obecnie ma miejsce na gildii. Ten konkurs był swego czasu dla mnie dość sporą motywacją, by robić kolejne odcinki komiksu Farma intelectual life (pamięta to ktoś w ogóle?), których to powstało 135, plus kilka odcinków specjalnych, ale paski z tego cyklu powstawały też zanim konkurs się rozpoczął. No i zakończyłem Farmę, bo już gryzłem własny ogon i nie miałem serca dłużej tego ciągnąć. Lepiej odejść w momencie kiedy to ma jeszcze jako taki poziom (którego zresztą Farma nigdy nie miała heh), niż gdy już sięga dna.
blablabla
Farma była zawsze komiksem beznadziejnym. Rysowanym w paincie. Jednak nieźle się bawiłem przy jej robieniu. Trochę tęsknie, ale jestem twardy więc nie wrócę i nie zrobię nowych odcinków. Nie będę się bawił w nekromancję.
Hy!
Aha, na koniec, co polecam przeczytać w tym tygodniu?
“Krzyżacki poker” Dariusza Spychalskiego. Naprawdę dobra fantastyka.

Foto1

marzec 11, 2007

Kaktusy

Bylismy jakiś czas temu z Anią w palmiarni. porobiłem trochę rożnych zdjęć.
heh.

Pierwszy post

marzec 11, 2007

Witam.

Będę tu pisać o różnych rzeczach nad którymi obecnie pracuję.

A teraz właśnie siedzę nad opowiadaniem dla dzieci, które zilustruje Ania Miśkiewicz. Fajne chyba to będzie. Może ktoś to wyda?

Byłoby miło :)